wtorek, 23 grudnia 2014

Życzenia i notka

Renifer Rudolf już grzeje kopyta, Mikołaj w pośpiechu prezenty chwyta, niech wszystkie smutki wnet pójdą w kąt - ja dziś Ci życzę Wesołych Świąt!
Wesołego, udanego i w świetnym towarzystwie spędzonego sylwestra i szczęśliwego nowego roku. !!!
 
Jak widzicie nie ma rozdziału. Będzie on 26 grudnia. A jutro wieczorem wstawie wam linka do mojego nowego blaga są już tam bohaterowie i prolog.
 
 

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 20

Rozdział dedykuje:
-Karcia Lynch :)
-Klaudia 1 :*
-I Anonimkowi c:



,,Przyjaciele są jak anioły , 
które stawiają nas na nogi,
kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać''

Oczami Rossa
Tan koleś coraz bardziej mnie wkurza. Czy on nie może iść już sobie do domu? Mam go serdecznie dość, chcę spędzić trochę czasu sam na sam z Laurą, ale nie mogę bo ten frajer łazi ciągle z nami. Teraz jesteśmy  w wesołym miasteczku. Przed chwilą wyszliśmy z kolejki i zgadnijcie z kim Lau siedziała w wagonie. No oczywiście, że z ty Sraksem. Jak on mnie denerwuje. Ale genialny Rossiu wpadł na  tak samo genialny pomysł jaki ja jestem.
- Pójdziemy w prawo i 6 atrakcji usiądziesz ze mną ok? - Zapytałem. Jestę geniuszem 
-Ok.
-A ja. - Wtrącił  Sraks
-Nic ci się nie stanie jak raz usiądziesz sam. - Powiedziałem udając miłego. Normalnie nawet Rik nie działa mi tak na nerwy jak ten ten ugh nawet nie wiem jak go nazwać.
-1 atrakcja , 2, 3,4,5,6 - No kto by pomyślał tunel miłość. Nie ja wcale tego nie ukartowałem.
-Jak nie chcesz to możemy iść na coś innego. - Odparła Lau. No ona chyba żartuje ja bardzo chcę iść tam z nią.
-Nie możemy iść na to. Poczekaj tylko pójdę kupić nam bilety.  -Odpowiedziałem i udałem się w stronę kasy.
Oczami Van.
-Jak mam spławić Rika. - Zapytałam Nicole
- Jak chcesz być miła, ale żeby zrozumiał powiedz spierdalaj, ale jak chcesz być miła ale też trochę wredna to powiedz spierdalaj tępaku , a jak chcesz być wredna powiedz spierdalaj tępy chuju.  - Powiedziała.
-A jeśli ja chcę przeklinać? - Zapytałam
-Ughh to powiedz spierpapier, albo spierpapier tępaku , albo ostatnia wersja spierpapier tępy narządzie rozrodczy mężczyzny. - odpowiedziała
-Zastanawiam się jak bardzo masz zrytą banię? - Zapytałam
-Oj nawet nie wiesz jak bardzo. - Odparła
-To się leczy. -  Zażartowałam
-U mnie się już nie wyleczy. - Wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Cieszę się że mam taką przyjaciółkę. - Powiedziałam
-Wiesz, że ja na naszej przyjaźni zyskuje więcej. - O co jej chodzi?
-Możesz jaśniej?
-Och bo ja zyskałam dwie kochane przyjaciółki. Idę się przebrać, a ty dzwoń do Delly pójdziemy na zakupy.  - Poszła się przebrać.
Napisałam do blondynki smsa a ona odpisała, że będzie za 20 minut może w tym czasie Nikki się przebierze , a ja mam czas do myślenia. Tylko mam tyle spraw do przemyślenia, że nawet nie wiem od której zacząć no bo ja naprawdę czuje coś do Drew ale Riker też nie jest mi obojętny. Chociaż wiem, iż Drew nie zrobi mi tego samego co Rik chociaż on też się bardzo stara. Wczoraj przysłał mi bukiet ze 100 niebieskich róż ( to są moje ulubione). Co jeśli tym razem założył się jak szybko głupia naiwna Van mu wybaczy. Z drugiej strony nie che być  z Drew czując coś do kogoś innego to nie było by sprawiedliwe. Ja osobiście uważam za głupotę spotykanie się z kim tylko po to, żeby udało nam się zapomnieć o osobie którą kochamy. No bo jeśli ją naprawdę kochamy to nie ważne co będziemy robić i tak nie pozbędziemy się tego uczucia. I co z tego mamy wciąż kochamy tą osobę, a osoba którą wykorzystaliśmy  w celu zapomnienia teraz cierpi. Dlatego jak nie dowiem się co czuje do Rika nigdy nie będę mogła być z Drew ponieważ jest on dla mnie bardzo ważny, lecz nie wiem czy to jest miłość czy tylko przyjaźń. Chociaż bez przyjaźni nie ma miłość moim zdaniem najpierw jest przyjaźń, a potem miłość. Niestety niektórzy potrzebują duuuużo więcej czasu, żeby to zrozumieć. Weźmy na przykład Rossa i Laurę obydwoje w sobie zakochani, lecz żaden z nich się nie przyzna. No bo na przykład jak ostatnio siedzimy sobie w ogródku i chłopcy kupili dziadka do orzechów z logo R5 wspominałam, że po koncercie z Lau który był bardzo dawno temu ich kariera dostała rozpędu, ale nie o tym teraz no i  wnuk sąsiada który jest chyba w wieku raury albo rok starszy zaczął podrywać Laurę to nasz Rossiu rozwalił aż 3 orzechy ( nie wiem czy dobrze napisałam. ale chyba wiecie o co chodzi - od aut c: ). A za to na plaży jakaś wytapetowana lalka zaczęła podrywać blondaska to myślałam że moja sis tam bujdzie i wytarga tą lalę za kudły. Chociaż oni młodzi sami sobie poradzą gorzej z Ellem i Rydel. Widać że coś do siebie czują zresztą Rydel powiedziała że go kocha tylko nie wie co on czuje. Przecież widać, że jest w niej. Ell jeden jedyny raz mógłby zachować się jak prawdziwy facet i wyznać jej swoje uczucia. Chyba najgorzej i tak ma nasze kochane Roni ( Czyli połączenie imion Rocky i Nicola z dziewczynami połączyłyśmy dwie pierwsze litery i imion i nam wyszło) obydwoje się kochają, ale Nikki chyba nie jest gotowa, albo ona bardziej boi.
Współczuje jej ona uważa, iż nie potrafi okazywać uczuć. Ale przecież dla mnie i Laury potrafi być troskliwa gorzej jeśli chodzi o jakiegoś chłopaka. Ale wcale jej się nie dziwie gdy by mój pierwszy chłopak zrobił mi coś takiego, a drugi wolał moją przyjaciółkę też byłoby mi ciężko.
-O czym myślisz Van? - Zadała pytanie ....  ... ... Rydel, ale co ona tu robi.  Była ubrana w TO:

-Jak tu weszłaś? - Zapytałam
-No dzwoniłam dzwonkiem chyba z jakieś 10 minut, a że nikt mi nie otwierał to postanowiłam wejść. - Odparła blondyna. Po chwili weszła Nicola ubrana w TO:






-To co laski idziemy na zakupy? - Zadała pytanie Nikki
-Oczywiście. - Poszłyśmy w stronę samochodu blondi. 
Oczami Rockiego
Chłopaku nie bądź tchórzem musisz jej to wreszcie wyznać. Bo no niby co takiego może się stać. Może nie czuć tego co ja i na  zawsze ją stracę już nie będzie się chciała ze mną przyjaźnić, ale z drugiej strony ona może też mnie kochać. Ughh czemu nie mogę wiedzieć co czuje Nicola? Czemu to musi być takie trudne? Fajnie by było gdyby życie to był  głupi romantyczny film. Niby jako facet nie lubię takich filmów no, ale ona zawsze kończą się szczęśliwi. Para na koniec bierze ślub i śliczne, albo nie śliczne dzieciaczki żyją sobie długo i szczęśliwie i wszystko dobrze się kończy. To było by naprawdę super.
-Rocky masz może jakieś farby? - Zapytała Lena
-Mam, ale takie do malowania samochodu ( nie mam pojęcia czy takie istnieją, ale uznajmy, że tak - od aut.)
-Mogą być. - Odrzekła
-A po co ci? 
-Oj potrzebuje do szkoły. - Wytłumaczyła - Do projektu. Jakie masz kolory? - Dodała
-Niebieski, czerwony, żółty i zielony. - Odpowiedziałem
-No to daj. - Poszliśmy do garażu po farby.
Oczami Leny
W sumie to nie robię żadnego projektu. Te farby są mi potrzebne do zemsty na mojej ukochanej nauczycielki. Oczywiście i Kira i Kin mi pomagają w tym. One też chcą się zemścić. Cóż nasza pani jest bardzo sztywna, a ostatnio chodzi tylko w szarych ubraniach to pomyślałyśmy, że pomalujemy jej włosy.
-Mam farby! - Krzyknęłam dumna
-Ale to są do auta przecież ona tego nie zmyje. - Zaprotestowała Kin
-Oj nie dramatyzuj. Użyje jakiejś dobrej farby do włosów no może ewentualnie 6 farb i uda jej się zakryć ten kolor. - Broniła pomysłu Kira
-No właśnie, ale jak nie chcesz to nie musisz się mścić. - Powiedziałam Kin
-Oj no dobrze wiecie, że ale ja się boję konsekwencji. - Powiedziała Kin


---------------------------------------------------------------------------------
Wreszcie udało mi się napisać rozdział. Bardzo was przepraszam. Na swoją obronę powiem, że w w tym tygodni ( oprócz dzisiaj) miałam jakiś sprawdzian, a w poniedziałek, aż dwa. Moi nauczyciele wpisując sprawdzian do dziennika mówili że po przerwie wszystko zapomnimy. Super. Więc nie miałam za bardzo czasu bo tych sprawdzianów doszło jeszcze poprawianie niektórych ocen. Ale teraz rozdziały będą częściej bo mam wolne od szkoły. I teraz bardzo ważne 24 grudniu w godzinach wieczornych albo nocnych dodam prolog i pierwszy rozdział na moim drugim blogu chyba, że nikt nie będzie czytał to wtedy go sobie odpuszczę. Next jeszcze przed świętami.
Do napisania
P.S
Proszę komentujecie bo mam wrażenie jakby tylko 4 osoby czytały ten blog c:



niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 19


,,Nie musisz udawać, że jesteś silny,
nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze,
nie martw się tym, co pomyślą inni,
jeśli musisz PŁACZ
to dobrze wypłakać łzy do końca
tylko wtedy może wrócić uśmiech"


Oczami Laury
-Patrzcie narysowałam rysunek! - Krzyknęła podekscytowana Sam.
-Śliczny rysunek kochanie. - Pochwaliłam małą
-Tu jest Maks, ta mała brunetka to ty a ta jeszcze mniejsza to ja. - Opowiedziała 
-Ja wcale nie mam aż tak wielkiej głowy. - Kłócił się Maks
-Oj tam nie przesadzaj wcale takiej wielkiej nie narysowała. - Protestowałam
-Łatwo ci mówić bo ty nie masz na rysunku tak wielkiej głowy normalnie mam tam głowę wielkości arbuza. - Na słowa chłopaka obie się zaśmiałyśmy.
-Mi się rysunek bardzo podoba. - Odpowiedziała 
-Chcesz go wziąć? - Zapytała a jej oczka zaświeciły się niczym dwie żarówki.
-Jeśli mogę bardzo chętnie go wezmę. - Odparłam, a mała podała mi rysunek.
-A przyjdziesz do mnie jeszcze kiedyś? - Zapytała nieśmiało.
-Oczywiście kochanie.
-Wieeeesz bo ja mam jutro urodziny i Maks przyjdzie i ja bym chciała, żebyś też przyszła. - Teraz już pewniej powiedziała
-Jeśli Maks mnie zabierze. - Odparłam i obie spojrzałyśmy na chłopka.
-Aaaa bo ja mam odpowiedzieć. No oczywiście, że zabiorę Lau. Przyjadę po ciebie o 15 .- Odrzekł.
-Sami my już musimy iść, ale obiecuje, że jutro zostaniemy dłużej. - Powiedziałam i poszliśmy do samochodu.
-Czemu chciałaś już iść? - Zapytał.
-Jak to dlaczego człowieku ja nie mam dla niej prezentu !!!! - Wydarłam się na niego - Co ja mam kupić? - Pytam sama siebie na głos.
-Najlepiej jakieś przybory do malowania Sam uwielbia rysować.  - Odpowiedział chłopak.
-No to na co czekasz jedziemy. - Pogoniłam go.
-No już jedziemy. - Wsiedliśmy do auta,
Ta mała to naprawdę super dziewczynka gdyby nie to że jest w szpitalu nie domyśliłabym się że jest chora. Jest pełna życia, wszędzie jest jej pełno. Ma więcej  energii niż zdrowe dziecko. Jest taka radosna. Jakie to jest straszne, że takie małe dziecko walczy o życie w szpitalu gdzie na świecie masa przestępców, morderców i gwałcicieli żyją sobie spokojnie wciąż łamią prawo zabijają, gwałcą i kradną a taka mała niewinna istota walczy o życie. No ale nikt nie powiedział, iż życie jest fer. Chciałabym zrobić coś żeby mała wyzdrowiała.
-Czemu nie możemy nic zrobić żeby Sam była zdrowa? - Zapytałam płaczliwym głosem chłopaka.
-Może nie możemy zrobić nic, żeby była zdrowa, ale za to możemy sprawić, że chociaż musi siedzieć w szpitalu spędziła miło chwile i jak już wyzdrowieje bo ja wiem, że ona wyzdrowieje musi wyzdrowieć. Żeby jak będzie duża miała miłe wspomnienia z dzieciństwa. - Odpowiedział
-Dlatego tak często do niej przychodzisz?
-Tak.
-Mam do ciebie prośbę. - Powiedziałam
-Jaką? - Zapytał wyraźnie ciekawy.
-Za każdym razem jak będziesz do niej jechał to dzwoń do mnie jak tylko będę mogła chce tam z tobą jeździć. - Poprosiłam
-Oczywiście. Mała na pewno się ucieszy. No to na urodzinach będzie miała dużo gości. - Powiedział
-Kto będzie? - Zapytałam
-No ja ty na pewno jej rodzice, wczoraj zabrał tu Drew Van i ona też przyjdzie, a i Jerome też zabrał tu Nikki i ona też będzie. Idioci podkradli mi pomysł i wykorzystali go jako świetny patent na podryw. - Odparł
-Czyli oni traktują Sam jako sposób na podryw. - Zapytała zła.
-Źle mnie zrozumiałaś oni tak samo jak ja kochają małą i dlatego zabrali tam dziewczyny, ale chyba zauważyłaś, iż Drew zakochał się w Van więc. - Wytłumaczył chłopaków.
-To dobrze. Sam nie zasługuje na bycie wykorzystaną. - Odparłam
-Uwierz gdyby traktowali Sami jako patent na podryw już dawno wylądowali by w szpitalu na intensywnej terapii. - Zażartował.
-No ja myślę. -Zaśmiałam się.
-Jesteśmy. - Odparł. Wysiedliśmy z auta i udaliśmy się do sklepu. Kupiłam TO:

 i to


 

Oczami Van
-Nicola ma  wielki problem. - Powiedziałam do przyjaciółki
-Mów.- Jak ja ją kocham. Naprawdę dobrze jest mieć osobę która cię zawsze wysłucha. Jest jedną z najważniejszy osób w moim życiu oczywiście najważniejsza jest dla mnie Laura.
-No bo Drew zabrał mnie w mega romantyczne miejsce na piknik. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i on powiedział, że jest we mnie zakochany i zapytał się mnie czy będę jego dziewczyną. Ja powiedziałam mu że nie wiem co czuje, a on powiedział, że mnie rozumie i pogadamy jutro. On przyjedzie za dwie godziny a ja kompletnie nie wiem co mam mu powiedzieć. No bo wciąż czuje coś do Rikera ale do Drew też coś czuje tylko nie wiem co. - Powiedziałam załamana.
-To zależy bo jeśli kochasz Drew to powinnaś się zgodzić. Ale jeśli chcesz z nim być tylko dlatego, że Riker cię zranił, a wiesz jaki jest Drew i dobrze wiesz, iż on by się tak nie zachował, a tylko wydaje ci się że coś do niego czujesz. Musisz się zastanowić czy to co czujesz to jest miłość czy tylko przyjaźń.
-Właśnie wydaje mi się że się w nim zakochałam, ale nie jestem pewna. - Odpowiedziałam
-To powiedz, że na razie chcesz spróbować i nikomu nie mówcie, że jesteś razem będę wiedziała tylko ja i obiecuje ci że nikomu nie powiem.
-Ja też. - Usłyszałyśmy głos mojej siostry. - Naprawdę nie chciałam was podsłuchiwać. - Dodała przepraszającym tonem
-Nic się nie stało w sumie to nawet dobrze. - Powiedziałam
-Dlaczego to zrobiłaś? - Zapytała
-Ale co zrobiłam? - O co jej chodzi
-Nicola dlaczego się pocięłaś? - Zapytała ja dopiero teraz zauważyłam kreski na rękach. Dlaczego ja tego nie zauważyłam?
-Bo nie daję sobie już z tym rady. - Rozpłakała się moja siostra od razu podeszła i ją przyłączyła. Zazdroszczę Laurze, że umie pocieszać ludzi ja nigdy nie wiem co robić jak ktoś płacze. Dlatego tylko usidłam bliżej Nikki. 
-Z czym nie dajesz sobie rady? - Zapytałam ostrożnie.
-Zakochałam się w Rockym. -Powiedziała rozpaczliwie.
-To nie jest koniec świata. Może on też coś do ciebie czuje. - Pocieszała ją  Laura.
-Ale ja nie chce żeby on coś do mnie czuł. - Odparła a my spojrzałyśmy się na nią nic nie rozumiejąc. - No bo ja nie potrawie okazywać uczuć. Ja jestem zimna i nie czuła nawet jak kogoś kocham to i tak nie potrawie mu tego okazać. -Dodała i wybuchła jeszcze większym płaczem.
-Wiem dowiemy się co Rocky co ciebie czuje i jeśli on też cię kocha porozmawiacie szczerze. Może to właśnie on nauczy cię jak kochać. - Powiedziała moja siostra
-To jest genialny pomysł. - Zgodziłam się z Lau
-Dobra ja zadzwonię do Maksa i powiem, że dzisiaj się już nie spotkamy. - Zadeklarowała  Laura.
-Nie ty idziesz z Maksem a ja spędzam dzień z Van jeśli nie ma żadnych  planów. - Zaprotestowała Nicola.
-Nie mam i to świetny pomysł ostatnio spędzałyśmy mało czasu razem.
Oczami Rossa
Jak ja nie lubię jak młody wyjeżdża  bo to znaczy, że jestem naj młodszy a naj młodszym się wszyscy wysługują. Ross idź do sklepu po to,  po tam to zrób to, zrób tamtą tylko Ross zrób to, Zrób tamto. Teraz moja kochana rodzinka wysłała mnie po mleko. Ugh Czy tam idzie Laura z jakimś pajacem w zbyt ciasnych spodniach. Muszę tam podejść w sumie to ja raczej biegnę. Dobra Ross jesteś blisko nich nie mogą zauważyć, że biegłeś
-O hej Rossy. - Powiedziała Laura. Jak ona się słodko uśmiecha. Słyszałeś pajacu nazwała mnie zdrobniale.
-Hej. - Odpowiedziałem
-Ach poznaj Maksa, Maks poznaj Rossa. -Tego frajera już nie nazwała zdrobniale 1-0 dla Rossa.
-Gdzie idziecie? - Zapytałem
-Laura idzie pomóc kupić mi prezent wiec się spieszymy .  - Powiedział nie miło ten frajer.
- Ej Ross a może chcesz pomóc naw kupnie prezentu dla dziecka? - Zapytała. Ha 2-0 dla mnie.
-Jasne. - Udaliśmy się do sklepu.
- Może to? - Zapytałem
-Nie to raczej nie . - Odpowiedziała brunetka
-A co myślisz o tym. -Zapytał Sraks pokazując na wielkiego misia :
 
-To jest świetne powinieneś to kupić. Pochwaliła go brunetka,a ona uśmiechnął się zwycięsko do mnie. 2-1 i tak wciąż wygrywam.
-Może pójdziemy na lody? - Zapytałem
-Jasne. - Zgodzili się i poszliśmy. Czy ten koleś musi z nami iść. JA GO TU NIE CHE ON PODRYWA MOJĄ POWTARZAM MOJĄ LAURĘ.
-Ja poproszę czekoladowe, Laura oczywiście truskawkowe, a ty jakie chcesz? - Zapytałem chłopaka.
-Jak ty mnie dobrze znasz. - Laura uśmiechnęła się do mnie. 3-1 dla mnie Ross wygrywa łyso ci idioto.
-Ja poproszę waniliowe. - Odpowiedział Sraks
Zapłaciłem za lody i poszliśmy do parku. Z jakiej racji ja musiałem płacić za lody tego buraka. Rozumiem za Laury, ale czemu tego frajera w przyciasnych rurkach.
Oczami Rydel
Chyba nikt nie ma tak ciężkiego życia jak ja. Od jakiejś godziny Riker i Rocky trują mi o swojej nie spełnionej miłości. A czy to jest takie trudne iść  do dziewczyny i szczerze z nią porozmawiać. Ale nie po co lepiej usychać z miłość i truć swojej siostrze. Dobra rozumiem, że Rik ma dużo trudniej, ale Rocky wystarczy, że pójdzie do Nicoli i powie jej co do niej czuje. Czy jestem jedyną osobą która widzi, że ona też go kocha. A Rik szkoda gadać. Nie rozumiem gdyby nie zachował się jak dupek i pomyślał wcześniej teraz byłby szczęśliwy z Van, a nie. Dobrze mam kazała iść Rossowi po mleko przynajmniej nie muszę słuchać jak to on bardzo kocha Laurę. CZEMU NIKT MNIE TAK NIE KOCHA. Moi bracia są w stanie zrobić dla nich wszystko, a ja nie mam nikogo kto by mnie tak bardzo kochał.

---------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy, ale nie mam czasu sprawdzić. Wiem że nawaliłam, ale wczoraj rano sprzątałam o 14 miałam zbiórkę w straży a jak wróciłam kuzynka robiła mi obre ( nie wiem jak to napisać sorry) a później nic mi się nie chciało. JAK BĘDZIE 10 KOMENTARZY ROZDZIAŁ W ŚRODĘ i oczywiście tradycyjnie w weekend c:

środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 18

Notka!!!!!!!!!!!
Rozdział dedykuje 
- Julia Lynch
- Rubi Na
- Karcia Lynch
- Klaudia 1
-LauraMarano RatliffLynch
- I Anonimkowi :)

,,Jesteśmy jak książki...
większość ludzi widzi tylko
naszą okładkę, mniejszość czyta
wstęp, wielu wierzy tylko krytykom,
nieliczni poznają naszą treść ''


Oczami Laury
-O hej Maks co cię do mnie sprowadza? - Zapytałam chłopaka
-Przyszedłem porwać cię na cały dzień. - Odpowiedział
-No to pozwól, że się przebiorę. A powiesz mi gdzie idziemy bo nie wiem jak się ubrać? - Znowu zadałam mu pytanie.
-Niespodzianka. Ale ubierz się wygodnie. - Powiedział
-No dobrze. To ty poczekasz w salonie a ja pójdę się szybko przebrać. - Powiedziałam i poszłam do pokoju. Ciekawe co wymyślił. Mógł chociaż dać jakąś podpowiedź żebym wiedziała jak się ubrać, ale nie po co. Po długim myśleniu wybrałam TO:

 

-Jestem gotowa możemy iść. - Powiedziałam
-No to zapraszam. - Wyszliśmy z domu weszliśmy do jego samochodu. I pojechaliśmy, właściwie to nie wiem gdzie. No jak ja bym chciała wiedzieć gdzie jedziemy. Jak mi zaraz nie powie to normalnie wybuchnę. Cóż z natury jestem bardzo ciekawska. Van mówi, że jak byłam mała to nie można było ze mną wytrzymać bo co chwilę zadawałam jakieś głupie pytania. Chyba z tego jeszcze nie wyrosłam, bo nienawidzę niespodzianek wolę wszystko wiedzieć wcześniej. No, ale z Maksem nie ma zmiłuj nie chce mi nic powiedzieć. Jedyne co się dowiedziałam to że niedługo będziemy na miejscu. Okej czemu on wjeżdża na parking do szpitala. A jak jest chory. A może to jakiś skrót. Nie on wysiada no to ja też. 
-Czemu przyjechaliśmy do szpitala? - Zapytałam
-Zobaczysz. - Powiedział. - No  choć. - Dodał jak zobaczył, że za nim nie idę. Poszłam za nim. Weszliśmy do szpitala, potem do windy i pojechaliśmy na  piętro. Maks podszedł do jednych ze drzwi. Przez drzwi widać, że leży tam jakaś dziewczynka. Dora on tak wchodzi. Kto to jest? Może to jego siostra, a co jak to jego córka.
-Maksa. - Mała brunetka rzuciła się chłopakowi w ramiona.
-Cześć Sami. - Odpowiedział
-A kto to jest. - Zapytał wskazując na mnie.
-To jest moja przyjaciółka Laura poznaj Sam. - Odrzekł
-Cześć. - Uśmiechnęłam  się do małej, a ona podbiegła i mnie przytuliła oczywiści odwzajemniłam uścisk 
-Sam my z Lau pójdziemy kupić ci coś słodkiego. - Zaproponował. Mała skinęła głową i poszła się położyć. A my wyszliśmy
-Ostatnio byłem na badaniach i jakoś tak wyszło, że zabłądziłem w tym szpitalu wszedłem do sali w której leży Sam na początku chciałem zapytać tylko jak się wydostać ze szpitala, ale jak ona na mnie spojrzała tymi wielkimi oczkami i zapytała czy się z nią pobawię. Nie umiałem jej odmówić i tak od jakiegoś czasu co najmniej trzy razy w tygodniu tu przychodzę. Czasem częściej, bardzo polubiłem małą. - Powiedział. Czy to nie jest piękne, że przychodzi do szpitala tylko po to żeby pobawić się z małą. U mnie Maks ma wieeeeelki plus.
-A jej rodzice co na to? -Ale ja dzisiaj zadaje dużo pytań mu.
-Opowiedzieli mi o chorobie małej i że jeśli to jest mój taki kaprys na pięć minut to lepiej żebym tu nie przychodził bo takie dzieci bardzo szybko się przywiązują. - Odpowiedział - Wyprzedając twoje następne pytanie to jest białaczka podobno są bardzo małe szanse na wyleczenie.
-To jest okropne. A mogę pobawić się z małą. - Na moje pytanie chłopak się zaśmiał. - No co cię tak bawi?
-Po to cię tu przyprowadziłem. - Odpowiedział
- Czyli że będę mogła się z nią pobawić. - Stwierdziłam zaskoczona.
-Tak. Dobra choć my już.
---------------------------------------------------------------------------------
Tu macie takie krótkie coś. W sobotę będzie dłusze. Naprawdę nie mam czasu na napisanie czegoś dłuszego bo jutro kartkówka z historii a moja pani mnie nie lubi i zawsze ocenia bardzo surowo:(
Mam bardzo ważną sprawę wpadłam na pomysł na bloga mam już napisany prolog i rozdział pierwszy i teraz pytanie do was 
będzie czytać. I jeśli będzie to chcecie to jako prezent na Święta Bożego Narodzenia czy jak już skończę ten czy  lepiej nie pisać jeszcze jednego bloga.