niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 22

Rozdział dedykuje:
-Rocky.xo
-Żelko Jadek
-Tuli Marano
-Karcia Lynch
-Natalia Deciek
-Ewcia :*
-Basia W
-Klaudia 1
-Natalia Czuba
Bardzo dziękuje wam za skomentowanie poprzedniego rozdziału.

,,Gdy spotykasz wreszcie tę jedyną osobę, z
którą pragniesz spędzić resztę swoich dni,
zaczynasz marzyć o tym, by reszta 
twoich dni minęła rozpoczęła się
jak najszybciej''

~ Epilog~

5 lat później

Pewni zastawiacie się co dzieje się z nami teraz. Wszyscy myślicie, że jest pęknie kolorowo, że my z Rossem żyjemy długo i szczęśliwie. I wiecie co strasznie się mylicie. Prawda jest taka, że  Ross okazał się takim samym dupkiem jak Riker. Cóż chłopcy założyli się jak bardzo naiwna  jest druga z sióstr Marano. Oczywiście przeprosiny Rika nie były szczere po prostu chciał sprawdzić jaka moja siostra jest łatwa. Rocky cóż Rocky po trzech dniach związku zdradził Nicole z jakąś tanią malowaną barbie. A jeśli chodzi o Ella i Rydel to Ell robił sobie z niej żarty. Fajny przyjaciel nie ma co. Na szczęście na mojej drodze pojawił się Zack. Jest on moim cudownym  mężem i właśnie spodziewamy  się  pierwszego dziecka. Jeśli chodzi o dziewczyny to Nicola znalazła szczęście u boku Toma z którym ma piękną córkę Kirę. Vanessa odpuściła sobie facetów i jest w związku z Amandą, a nasza Delly postanowiła wstąpić do klasztoru co dzieje się chłopakami żadna z nas nie wie. Nie no nie musi się bać żartuje. Jeśli chodzi o mnie i o Rossa może nie zawsze było kolorowo , ale teraz jest cudownie jesteśmy dwa lata po ślubie i mamy ślicznego synka Eddiego, a ja jestem w ciąży z naszą córeczką która będzie się nazywać Amber. Moja siostra ma już czwórkę dzieci i oni z Rikiem są cztery lata po ślubie. Mają dwóch synów Daniela, Damiana i dwie córki Demi i   Darie. Nicola z Rockym są trzy lata po ślubie i mają  bliźniaków Adriana i Sebastiana. A Ell i Delly są rok po ślubie i spodziewają się pierwszego dziecka. Jako jedyna wiem, iż to będzie dziewczynka imienia jeszcze nawet przyszli rodzice nie znają . Muszę przyznać, że mimo tylu trudności bardzo się ciesze, że ich poznałam. Mam teraz cudowną rodzinę. A skoro już o rodzinie mowa b]to cała nasza zgraja spotyka się dzisiaj u Rikessy na kolacji wigilijnej. Czuje, że to będę cudowne święta Bożego Narodzenia. c:


Dużo myślałam nad napisaniem tego rozdziały i doszłam do wniosku, iż ta historia może dobiec końca. Wiem, że nie umiem pisać  epilogów tak samo jak prologów. Mam nadzieje, że jest choć trochę znośny. Z chyba dobrych wiadomości ( zależy dla kogo) na moim drugim blogu ( http://nie-konczoca-sie-milosc-raura.blogspot.com/) przewiduje minimum 50 rozdziałów. Bardzo dziękuje osobom które poświęciły czas na czytanie i komentowanie tego. Wiem, że rozdziały nigdy nie były idealne, ale mam nadzieje, że każdy następny był lepszy od poprzedniego. A więc na tym blogu już się żegnam.
A tu takie pożegnalne gify :*


 


 


 






sobota, 17 stycznia 2015

21 Cz 2

Bardzo proszę żeby każda osoba która przeczyta ten rozdział go skomentowała  jest dla mnie bardzo ważne żeby akurat ten rozdział skomentowali wszyscy czytelnicy. Nie musi to być nic długiego może to być zwykłe Ok albo minka :) albo jak się nie podoba to :(

,,Moje ramię będzie zawsze przy tobie,
jeśli kiedykolwiek zaczniesz płakać.
Wszystko będzie dobrze, bo zawsze będę,
cię kochać, aż do dnia w którym umrę''

Oczami Nicoli
Impreza trawa w najlepsze wszyscy świetnie się bawią. No prawie wszyscy, Ross umiera z zazdrości i myśli jak by się tu pozbyć Maksa z imprezy, chociaż nie jak by się go pozbyć z życia Laury. Vanessa przymila się do Drew. Oczywiści w miejscach gdzie Rik ją widzi, a Riker stłukł już chyba połowę szklanek w domu. A ja zastanawiam się jak wyznać Rockiemu uczucia. Z naszej paczki dobrze bawi się Rydel i Ell którzy od początku imprezy tańczą razem.  Dobra Nikki wieś się w garść i powiedz mu to najwyżej cię wyśmieje i wasza przyjaźń się skończy.
-Rocky możemy porozmawiać? - Zapytałam.
-Ty chyba czytasz mi w myślach, bo ja też chcę z tobą pogadać. - Przyznał. - To może choć do mojego pokoju tam będziemy mogli spokojnie porozmawiać. - Zaproponował. Udaliśmy się pokoju bruneta.
Oczami Rossa
Nienawidzę mojego życia, nienawidzę Sraksa nienawidzę Delly która zgodziła się żeby  ten farbowany pedał tu przyszedł. Czemu on musiał przyczepić się do mojej Laury. On nie może zrozumieć, iż ona jest moja. MOJA I TYLKO MOJA I ŻADEN FRAJER NIE MOŻE MI JEJ ZABRAĆ BO TO JA JĄ KOCHAM. Tak kocham Laurę Marano i nie pozwolę , żeby jakiś idiota mi ją zabrał. To jest mój dom, moja impreza i jak tu rozdaje karty. Zaraz przecież to jest mój dom, Ross ty głupi rybo to jest twój dom i w każdej chwili możesz go z tą wyrzucić. I już nawet wiem jak to zrobię.
-Maks możesz mi pomóc. - Zapytałem miło. Jakim cudem jego imię przeszło mi przez gardło.
-Jasne. - Czy on uśmiechną się do MOJEJ Laury. Już nie żyje. Nie żebym mu groził czy coś. Poszliśmy do drzwi.
-Czemu wychodzimy na dwór? - Matko jak on jest mało kumaty.
-My nie wychodzimy, ale ty tak to jest mój dom i nie życzę sobie żebyś tu przebywał. - Warknąłem
-Ale Laura...
-Ale Laura tu nie mieszka więc WY-NO-CHA!!!. - Krzyknąłem i zatrzasnąłem mu drzwi przed tym jego krzywym pyskiem i wróciłem do Laury.
-Gdzie Maks. - Zapytała
-Wyrzuciłem go. - Odpowiedziałem
-Co? - Zapytała w szoku.
-No wyrzuciłem. - Powtórzyłem.
-Czemu go wyrzuciłaś? - Czy ona musi zadawać tyle pytań?
-No bo ... ... no.... ...  - Zamiast tłumaczyć pocałowałem ją, a ona oddała pocałunek. Jestem w raju. c:


Oczami Rockiego
-To o czym chcesz ze mną porozmawiać? - Zapytaliśmy w tym samym czasie i się zaśmialiśmy.
-To powiedz pierwszy i nie ma żadnego, ale. -Rozkazała.
Rocky dasz radę jej to wyznać tylko jak to ładnie powiedzieć. 
-No bo jak. Kurde nie wiem jak to powiedzieć. Nicola jesteś dla mnie jak powietrze i jeśli nie czujesz do mnie tego samego co ja do ciebie to cóż nie będę miał innej opcji jak nauczyć się oddychać azotem. Wiem, że to nie jest zbyt romantyczne wyznanie w nie romantycznym miejscu, ale muszę ci to powiedzieć. Kocham cię jesteś dla mnie bardzo ważna, kocham cię najbardziej na świecie i każda minuta, sekunda, chwila spędzona z tobą jest na wagę złota, nie jest jeszcze bardziej silniejsza. Nie ma takiego słowa którym można opisać jak bardzo cię kocham, moje serce bije i należy tylko i wyłącznie dla ciebie. - Powiedziałem. Błagam nie wyśmiej mnie.
-Ja też cię kocham. - Powiedziała i mnie pocałowała

 

Oczami Rossa
Po jakiś kilku minutach nie wiem po ilu przecież szczęśliwi czasu nie liczą oderwaliśmy się od siebie.
-Ja ...  - Zaczęła
-Poczekaj najpierw posłuchaj wiersza który napisałem dla ciebie. ,,Dla Ciebie słońca blask, Dla Ciebie niebo pełne gwiazd, Dla Ciebie uśmiech i moje łzy, Dla ciebie wszystko, Dla mnie tylko ty'' wiem, że ten wiersz nie jest genialny, wiem, że ty byś napisała to sto razy lepiej, ale tak chce ci przekazać, że na tym świecie, w całej galaktyce nie am drugiej tak cudownej, kruchej, ślicznej, modrej, kochanej dziewczyny, dla ciebie byłbym w stanie zrobić wszystko. Kocham cię i mam do ciebie bardzo ważne pytanie. Lauro Marie Marano czy zostaniesz moją dziewczyną.
- Ross ... ja ciebie też kocham i tak zostanę twoją dziewczyną.
Oczami Rikera
O jest dobrze Van poszła sama do kuchni, a ten cały Drew został w salonie. Riker teraz masz swoją szanse.
-Van musimy porozmawiać. -Zacząłem.
-Mów. 
-Wiem, że mi nie wierzysz, ale ja naprawdę cię kocham i jesteś dla mnie . Mogę zrobić wszystko tylko proszę uwierz w to że się zmieniłem, właściwie to ty mnie zmieniłaś. Jesteś jak mój własny prywatny anioł. Nie mogę sobie darować, że pozwoliłem ci odejść. Wiem jestem dupkiem , potworem, frajerem , idiotą, ale ten idiota naprawdę cię kocha. - Wyznałem
-Rik  - Zastanawia się nad tym co mi odpowiedzieć. - Mówisz, że kochasz deszcz , ale chowasz się pod parasolką, mówisz, że kochasz słońce, ale szukasz cienia by w nim się schronić gdy świeci. Mówisz, że kochasz wiatr, ale zamykasz okno gdy, więc jak mam ci wierzyć gdy mówisz, że kochasz mnie. - Odpowiedziała wreszcie.
-Wiem, że może ciężko ci w to uwierzyć, ale ja naprawdę cię kocham. Możesz dać mi tą jedną. Możemy spróbować jeśli chcesz to do puki nie będziesz pewna możemy nikomu nie mówić . - Próbowałem ją przekonać. Jestem pewny, że czujesz jeszcze coś do mnie.
-Masz rację czuje coś do ciebie, ale nie wiem czy to jest miłość. Myślę, że to żeby nikomu na razie nie mówić to dobry pomysł. - Powiedziała i pocałowaliśmy się. Jak ja długo na to czekałem.

  

Oczami Ella
To dziś. Dziś jest dzień w którym Ellington Lee Ratliff nie okaże się tchórzem i wreszcie powie swoje uczucia.
-Delly wiem, że dla ciebie jestem tylko twoim przyjacielem. Przyjaźnimy się od dziecka, ale jak od pięciu lat jestem w tobie zakochany, zastanawiałaś się kiedyś czemu każdy z twoich związków rozpadał się tak szybko? Pewnie tak. I dziś powiem ci dlaczego, bo ja je wszystkie psułem nie mogłem patrzeć na ciebie z innymi facetami. Przyprowadzałem do was dziewczyny, ale tylko po to żebyś była o nie zazdrosna. Dziś muszę  to powiedzieć. Kocham cię jak wariat!!! - Ostatnie krzyknąłem
-Nie mogłeś tak wcześniej, też cie kocham głupku. - Iiiiiiiiiiiii  mnie pocałowała. 


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo przepraszam za błędy. Szok połączyłam wszystkie pary a w planach byli tylko Rocky i Nicola i Ell i Rydel. 
Mam nadzieje, że rozdział się podoba.
Bardzo przepraszam, że tak długo nie pisałam ( problemy z internetem) ramach rekompensaty next już jutro tak samo jak na moim długim blogu. 
Bardzo was proszę komentujecie.
Do napisania.

Bardzo proszę żeby każda osoba która przeczyta ten rozdział go skomentowała  jest dla mnie bardzo ważne żeby akurat ten rozdział skomentowali wszyscy czytelnicy. Nie musi to być nic długiego może to być zwykłe Ok albo minka :) albo jak się nie podoba to :(

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 21 cz 1


~Rydel~

Oj ale mam sprytnego brata. Podstępem zaciągnąć dziewczynę do tunelu miłości. Chciałabym kiedyś z miłością życia wsiąść do tunelu miłości. Ach te marzenia, które i tak nigdy się nie spełnią no ale nikt mi nie zabroni marzyć. W tej oto zacnej chwili idę do dziewczyn które muszą podpisać mi bardzo ważne papiery. O właśnie weszłam do środka. Zdjęłam buty i ruszyłam w stronę salonu.
-To co to są za papiery które mamy podpisać.
-To jest tylko taki dokumentem w którym nie zgadzacie się na związek partnerski z żadnym mężczyzną który nie sprawi, iż będziecie moimi siostrami .
-Żartujesz? -Zapytały dziewczyny.
-Nie. Oj do dajcie spokój  ty kochasz Rockiego ty Rossa a ty Vanka Rika  tylko nie chcesz si do tego przyznać. - Dziewczyny spojrzały na mnie jak na ufo. - No dobra żartuje, ale fajnie by było fajnie gdybyście były z moimi braćmi.-Dodałam
-Oj nie dramatyzuj Dell. Przecież każdy głupi wie iż Nikki będzie z Rockim i będziesz mieć swoje upragnione Roni no i w sumie Raura też ma duże szanse bytu, ale ja i Rik to niemożliwe. Nie jestem mu w stanie znowu zaufać. - Posiedziałam
-Wiem, ale tak bym chciała żebyście byli razem. - Upierała się Delly.
-Nie dramatyzuj może pójdziemy na zakupy. - Zaproponowała Lau
-Ej dziewczyny może choć my na zakupy. - Powiedziała Nikki
Mam przez nie załamanie.
 
-Ale ty wiesz, że Laura już to zaproponowała. Ty nas wcale nie słuchałaś prawda? - Zapytała Van
-No może trochę się zamyśliłam. - Broniła się różowa
-A o czym to tak myślałaś? - Teraz ja zapytałam
-Zastanawiam czy powinnam porozmawiać z Rockym. - Opowiedziała. Nareszcie? Taniec szczęścia, taniec szczęścia
 
-Rydel dobrze się czujesz zadzwonić po lekarza? - Z prędkością światła zadawała pytania Van
-Niee? Ja tylko tańczę taniec szczęścia. - Odparłam zdziwiona
-Przypomnijcie mi żeby nigdy nie chodzić z nią do klubu potańczyć. - Powiedziała Nicola. Że co? Że ja nie umiem tańczyć, przecież Rydel Lynch to najlepsza tancerka na całyyyym świecie. Co ona mi wmawia. Ja złą tancerką? Phi.
-Że ja nie umiem tańczyć tak? No chyba coś ci się w głowi po przewracało. Choć na solo?  Nie no żartuje, ale  mój taniec zwycięstwa wcale nie jest aż taki zły. - Kłóciłam się.
-Nie dramatyzuj Dells. - Powiedziała Lau i pipneła mnie w nos.
-Aaaa właśnie robimy dziś imprezę więc macie być. - Powiedziałam popędziłam do domu przygotować imprezę.
~Laura~
-To co robimy? - Zapytałam dziewczyn.
-Nie wiem. - Odpowiedział mi chór grecki ( Vanessa i Nicola )
-Ej myślicie, że mogę zaprosić Drew na imprezę ?  -Zadał pytanie moja siostra
-Myślę, że tak. Fajnie będzie kogoś znać bo ze znajomych rodziny Lynch znamy tylko Ella i Paula . -Powiedziałam zgodnie z prawdą. Trochę się denerwuje, bo nikogo prawie nie znam, tak samo jak dziewczyny.
-Cóż sądząc po tym, iż przyjaźnili się z Emmą i Pauliną to raczej oprócz nas i Delly będą tam same zdziry. - Uznała Nikki.
-Może nie. - Odparłam
-Jedno jest pewne dowiemy się tego dopiero wieczorem. - Poszłam do swojego pokoju.
Super prze Nicole jeszcze bardziej się denerwuje. Może i jestem sławna, ale jestem też trochę nie śmiała wciąż nie wiem jakim cudem wtedy zaproponowałam Lenie ten występ. Chociaż to nie było takie straszne bardziej to że tak szybko zaprzyjaźniłam się Rossem. A jak te wszystkie dziewczyny będą takie jak powiedziała Nikki i Lynchowie uznają, że nie chcą się przyjaźnić bo nie jesteśmy takie jak one. Dobra teraz dramatyzuje, ale ja nigdy nie miałam aż tylu przyjaciół. W sumie moją jedyną przyjaciółką była Paulina . Dobra teraz dramatyzuje.
Wieczór
~ Laura ~
Super zaraz spóźnimy się do Lynchów bo jaśnie pani Vanessa nie może się z decydować jaką założy sukienkę super mieć taką siostrę nie?  Czekamy na nią już 20 minut a za pięć mamy być u R5. I co tu zrobić? Nic! Bo ta małpa powiedziała, że nie może się pokazać w byle czym przed Drew. Który właśnie przyjechał . A  i jeszcze postanowiłyśmy zaprosić pozostałych dwóch chłopców, ale tylko Maks mógł przyjechać. 
-Hej chłopaki. - Powiedziałam
-Cześć ale ślicznie wyglądacie. - Pochwalili nas
(pierwszy do lewej strój Van drugi Laury, a trzeci Nicoli)
-Hej Van prześlicznie wyglądasz. - Drew skomplementował schodzącą po schodach moją siostrę
-Dobra jedziemy bo już jesteśmy spóźnieni. - Poganiała Nikki
-Oj naprawdę tak ci się śpieszy ? - Zapytałam przyjaciółkę
-Oj chce mu to już powiedzieć i usłyszeć, że on chce  być tylko moim przyjacielem. Udaliśmy się auta chyba Drew, albo Maksa nie jestem pewna. Jechaliśmy 20 minut.
-Hej Dells ładnie wyglądasz nie gniewasz się że nie przyjechałyśmy same? -Zapytałam
-Jasne, że nie choć cię no gramy w prawda i wyzwanie.
Impreza zaczęła się rozkręcać teraz tylko parę osób gra w pokoju Delly, a stoję z Maksem i Rossem. Oni chyba za sobą nie przepadają.
-Lau co powiesz żebyśmy poszli jutro do kina? -Zapytał Ross
-Świetny pomysł. Maks chcesz iść z nami? - Zapytałam chłopaka
~Ross~
Ona sobie chyba żartuje proszę nich on się nie zgodzi.
-Jasne. - Nienawidzę go, nienawidzę , nienawidzę, jezu jak ja go nienawidzę. Ale nie takie numery z Rossem Lynchem
-Tylko wiesz Maks ja już zarezerwowałem bilety i jest jedno wolne miejsce. Tylko, że ono jest na drugim końcu sami. - Powiedziałem i zatarłem w myślach ręce.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Next jutro, a drugim blogu wieczorem.
P.S
Proszę komentujcie.